Witam wszystkich czytelników bloga!
Dzięki Cobelius za możliwość napisania jakiegoś artykuliku tutaj od czasu do czasu.
Swoją przygodę z częstymi wyjazdami do Rosji zakończyłem 1.5 miesiąca temu, od tamtego czasu pojawiam się tam mniej więcej raz na dwa tygodnie. Korzystam z przejścia w Grzechotkach. Przez ten czas co jeździłem na wschód widziałem wiele ciekawych sytuacji związanych z naszymi celnikami, było to m.in. rozkręcanie samochodu na pasie (rekord jaki mnie zaszczycił to 15min.), ważenie baniek rękoma i sugerowanie przemytu paliwa, absolutny brak szacunku dla cudzej własności, czego przykładem jest bezcelowe walenie śrubokrętem w karoserie i opony. Najśmieszniejsza sytuacja była jak celniczka wąchała nawiewy, gdyż zapach z nich sugerował, że znajduje się tam kontrabanda!!Chyba dostała przykaz zastępowania Hery, bo nie było jej wtedy na pasach. Najgorsze jest to, że większość z tych ludzi uważa, że wszyscy tam jeżdżący są przemytnikami. Pewnego razu podczas kontroli przyszedł kierownik przejścia i zapytał się mnie gdzie mam papierosy, na co ja mu odpowiedziałem, że leżą na fotelu jakby nie zauważył, a on się mnie pyta o kontrabandę. No ręce mi opadły, nigdy niczego nie przemycałem, nie miałem mandatów, a facet mi wyjeżdża z takim tekstem, kultura osobista tego pana naprawdę pozostawia wiele do życzenia. Następną sprawą jest to jak niektórzy traktują swoją pracę. Uważam, że zatrudnionych jest na granicy wystarczająco dużo celników i strażników, żeby każdemu przysługiwała jakaś przerwa. Nieraz zdarzała mi się sytuacja, że strażnik nie zapuszczał pod wiatę, a tam pusto i stoimy przed stopem 15 min, a kolejka do zakrętu. Ile razy było tak, że gdy podjeżdżało się do celnika, dawało mu się dokumenty zgłaszało się co się przewozi a on sobie smacznie zasypiał po wysłuchaniu ciebie, mówię tu o sytuacji z w/w kierownikiem, a jak się podeszło do okienka po 10 min czekania, to wielce zbulwersowany jak mu się śmiało przeszkadzać. Niestety odnoszę wrażenie, że większość celników pracujących na Grzechotkach nie ma bladego pojęcia jaką pracę wykonuje. Mówię tu o nieznajomości prawa i norm przewozowych, ktoś im powiedział tylko o podstawowej normie alkoholu, tytoniu i paliwa. Czego przykładem jest sugerowanie wożenia 20-30kg węgla. Niech pokaże mi taką normę gdzie napisane jest 20-30kg. Przecież to woła o pomstę do nieba! Jeżeli zamierzamy coś kupować w Obwodzie innego niż 3 podstawowe towary, to radzę znaleźć w Internecie przepisy dot. Przewozu artykułów które zamierzamy wwieźć do PL i przedstawiać je celnikowi w razie jakby miał wątpliwości, bo inaczej z nimi nie wygramy. Raz zapytałem celniczki o przewóz większej ilości papierosów i możliwość oclenia ich, na co ona mi powiedziała, że nie można oclić i że jakbym przewoził to oni mi to zabiorą i wystawią mandat, zapytałem więc o sens istnienia czerwonego korytarza, na co już mi nie odpowiedziała. Po za tym jak celnik chce coś sprawdzać w naszym samochodzie to niech sam to sobie wyciąga mam na myśli rzeczy w bagażniku itp. Oczywiście on ma to później schować, gdyż my tego nie wyciągamy z własnych chęci tylko z jego ile razy widziałem jak celnik każe wywalić wszystko z bagażnika i sobie odchodzi, a przecież jak coś chce sprawdzić to niech sam to robi, na tym polega jego praca. Nieraz wyrażając swoje niezadowolenie z ich pracy usłyszałem tekst „jak się panu nie podoba, to nie musi pan tu jeździć”, co to ma znaczyć? Nikt im nie kazał wybierać takiej pracy. Oczywiście zdarzają się celnicy i strażnicy którzy są mili i uprzejmi, można z nimi porozmawiać i nie traktują każdego jak przemytnika. Nie zachowują jak zwierzęta które chcą coś za wszelką cenę znaleźć aby dostać od pana nagrodę. Niestety ci dobrzy celnicy stanowią bardzo mały odsetek na tym przejściu, ale cieszmy się tym, że jednak pracują tam jacyś ludzie, a nie same maszynki do szukania fajek. Przeczytałem w komentarzach o patrolach straży granicznej często stojących na drodze do Malborka. Otóż nie raz widziałem ich jak stali przy urzędzie celnym w E-gu i na pewno nastawiają się na zatrzymywanie Passatów, celem sprawdzenia czy przewożą jakieś paliwo w kanistrach, lub czy samochody nie są zatankowane opałem. W Internecie znalazłem taką odpowiedź odnośnie możliwości przewozu paliwa w zbiornikach inne niż samochodowe:
Dzięki Cobelius za możliwość napisania jakiegoś artykuliku tutaj od czasu do czasu.
Swoją przygodę z częstymi wyjazdami do Rosji zakończyłem 1.5 miesiąca temu, od tamtego czasu pojawiam się tam mniej więcej raz na dwa tygodnie. Korzystam z przejścia w Grzechotkach. Przez ten czas co jeździłem na wschód widziałem wiele ciekawych sytuacji związanych z naszymi celnikami, było to m.in. rozkręcanie samochodu na pasie (rekord jaki mnie zaszczycił to 15min.), ważenie baniek rękoma i sugerowanie przemytu paliwa, absolutny brak szacunku dla cudzej własności, czego przykładem jest bezcelowe walenie śrubokrętem w karoserie i opony. Najśmieszniejsza sytuacja była jak celniczka wąchała nawiewy, gdyż zapach z nich sugerował, że znajduje się tam kontrabanda!!Chyba dostała przykaz zastępowania Hery, bo nie było jej wtedy na pasach. Najgorsze jest to, że większość z tych ludzi uważa, że wszyscy tam jeżdżący są przemytnikami. Pewnego razu podczas kontroli przyszedł kierownik przejścia i zapytał się mnie gdzie mam papierosy, na co ja mu odpowiedziałem, że leżą na fotelu jakby nie zauważył, a on się mnie pyta o kontrabandę. No ręce mi opadły, nigdy niczego nie przemycałem, nie miałem mandatów, a facet mi wyjeżdża z takim tekstem, kultura osobista tego pana naprawdę pozostawia wiele do życzenia. Następną sprawą jest to jak niektórzy traktują swoją pracę. Uważam, że zatrudnionych jest na granicy wystarczająco dużo celników i strażników, żeby każdemu przysługiwała jakaś przerwa. Nieraz zdarzała mi się sytuacja, że strażnik nie zapuszczał pod wiatę, a tam pusto i stoimy przed stopem 15 min, a kolejka do zakrętu. Ile razy było tak, że gdy podjeżdżało się do celnika, dawało mu się dokumenty zgłaszało się co się przewozi a on sobie smacznie zasypiał po wysłuchaniu ciebie, mówię tu o sytuacji z w/w kierownikiem, a jak się podeszło do okienka po 10 min czekania, to wielce zbulwersowany jak mu się śmiało przeszkadzać. Niestety odnoszę wrażenie, że większość celników pracujących na Grzechotkach nie ma bladego pojęcia jaką pracę wykonuje. Mówię tu o nieznajomości prawa i norm przewozowych, ktoś im powiedział tylko o podstawowej normie alkoholu, tytoniu i paliwa. Czego przykładem jest sugerowanie wożenia 20-30kg węgla. Niech pokaże mi taką normę gdzie napisane jest 20-30kg. Przecież to woła o pomstę do nieba! Jeżeli zamierzamy coś kupować w Obwodzie innego niż 3 podstawowe towary, to radzę znaleźć w Internecie przepisy dot. Przewozu artykułów które zamierzamy wwieźć do PL i przedstawiać je celnikowi w razie jakby miał wątpliwości, bo inaczej z nimi nie wygramy. Raz zapytałem celniczki o przewóz większej ilości papierosów i możliwość oclenia ich, na co ona mi powiedziała, że nie można oclić i że jakbym przewoził to oni mi to zabiorą i wystawią mandat, zapytałem więc o sens istnienia czerwonego korytarza, na co już mi nie odpowiedziała. Po za tym jak celnik chce coś sprawdzać w naszym samochodzie to niech sam to sobie wyciąga mam na myśli rzeczy w bagażniku itp. Oczywiście on ma to później schować, gdyż my tego nie wyciągamy z własnych chęci tylko z jego ile razy widziałem jak celnik każe wywalić wszystko z bagażnika i sobie odchodzi, a przecież jak coś chce sprawdzić to niech sam to robi, na tym polega jego praca. Nieraz wyrażając swoje niezadowolenie z ich pracy usłyszałem tekst „jak się panu nie podoba, to nie musi pan tu jeździć”, co to ma znaczyć? Nikt im nie kazał wybierać takiej pracy. Oczywiście zdarzają się celnicy i strażnicy którzy są mili i uprzejmi, można z nimi porozmawiać i nie traktują każdego jak przemytnika. Nie zachowują jak zwierzęta które chcą coś za wszelką cenę znaleźć aby dostać od pana nagrodę. Niestety ci dobrzy celnicy stanowią bardzo mały odsetek na tym przejściu, ale cieszmy się tym, że jednak pracują tam jacyś ludzie, a nie same maszynki do szukania fajek. Przeczytałem w komentarzach o patrolach straży granicznej często stojących na drodze do Malborka. Otóż nie raz widziałem ich jak stali przy urzędzie celnym w E-gu i na pewno nastawiają się na zatrzymywanie Passatów, celem sprawdzenia czy przewożą jakieś paliwo w kanistrach, lub czy samochody nie są zatankowane opałem. W Internecie znalazłem taką odpowiedź odnośnie możliwości przewozu paliwa w zbiornikach inne niż samochodowe:
Przewóz towarów niebezpiecznych regulują
następujące przepisy:
1. ustawa z dnia 19 sierpnia 2011 r. o przewozie towarów niebezpiecznych (Dz. U. Nr 227, poz. 1367 z późn. zm.);
2. Oświadczenie rządowe z dnia 23 marca 2011 r. w sprawie wejścia w życie zmian do załączników A i B Umowy europejskiej dotyczącej międzynarodowego przewozu drogowego towarów niebezpiecznych (ADR), sporządzonej w Genewie dnia 30 września 1957 r. (Dz. U. Nr 110, poz. 641) – dalej umowa ADR.
Paliwa są zaliczane w poczet towarów niebezpiecznych z uwagi na łatwopalność oraz ich szkodliwość względem środowiska. Najbardziej popularne paliwa są klasyfikowane zgodnie z umową ADR pod pozycjami:
olej napędowy (UN 1202);-
benzyna (UN 1203).-
Towary niebezpieczne – w zależności od ilości w jakich się je przewozi – stwarzają różny stopień zagrożenia. Zakres wymagań dotyczących przewozu paliwa zależy więc od ilości przewożonych materiałów, ale także od charakteru wykonywanego transportu. W określonych przypadkach przewóz paliw nie wymaga spełnienia dodatkowych wymagań (tj. wyłączonych z obowiązku stosowania umowy ADR). Zgodnie bowiem z umową ADR zawarte w niej szczegółowe wymagania dotyczące przewozu towarów niebezpiecznych nie obejmują m.in.:
1. przewozu towarów niebezpiecznych przez osoby fizyczne, jeżeli towary te znajdują się w opakowaniach stosowanych w sprzedaży detalicznej i służą tym osobom do ich osobistego lub domowego użytku, albo ich aktywności sportowo – rekreacyjnej.
Jeżeli powyższe towary są materiałami ciekłymi zapalnymi (a więc dotyczy to m.in. paliw) przewożonymi w naczyniach do wielokrotnego napełniania napełnionych przez osobą fizyczną lub na potrzeby tej osoby, to całkowita ich ilość nie powinna przekraczać 60 litrów na naczynie oraz 240 litrów na jednostkę transportową;
1. ustawa z dnia 19 sierpnia 2011 r. o przewozie towarów niebezpiecznych (Dz. U. Nr 227, poz. 1367 z późn. zm.);
2. Oświadczenie rządowe z dnia 23 marca 2011 r. w sprawie wejścia w życie zmian do załączników A i B Umowy europejskiej dotyczącej międzynarodowego przewozu drogowego towarów niebezpiecznych (ADR), sporządzonej w Genewie dnia 30 września 1957 r. (Dz. U. Nr 110, poz. 641) – dalej umowa ADR.
Paliwa są zaliczane w poczet towarów niebezpiecznych z uwagi na łatwopalność oraz ich szkodliwość względem środowiska. Najbardziej popularne paliwa są klasyfikowane zgodnie z umową ADR pod pozycjami:
olej napędowy (UN 1202);-
benzyna (UN 1203).-
Towary niebezpieczne – w zależności od ilości w jakich się je przewozi – stwarzają różny stopień zagrożenia. Zakres wymagań dotyczących przewozu paliwa zależy więc od ilości przewożonych materiałów, ale także od charakteru wykonywanego transportu. W określonych przypadkach przewóz paliw nie wymaga spełnienia dodatkowych wymagań (tj. wyłączonych z obowiązku stosowania umowy ADR). Zgodnie bowiem z umową ADR zawarte w niej szczegółowe wymagania dotyczące przewozu towarów niebezpiecznych nie obejmują m.in.:
1. przewozu towarów niebezpiecznych przez osoby fizyczne, jeżeli towary te znajdują się w opakowaniach stosowanych w sprzedaży detalicznej i służą tym osobom do ich osobistego lub domowego użytku, albo ich aktywności sportowo – rekreacyjnej.
Jeżeli powyższe towary są materiałami ciekłymi zapalnymi (a więc dotyczy to m.in. paliw) przewożonymi w naczyniach do wielokrotnego napełniania napełnionych przez osobą fizyczną lub na potrzeby tej osoby, to całkowita ich ilość nie powinna przekraczać 60 litrów na naczynie oraz 240 litrów na jednostkę transportową;
Więc zakładam, że legalnie możemy przewozić 60l w
kanistrach w bagażniku i nie powinno to interesować kontrolerów.
P.S przestrzegam przed tankowaniem na pierwszym cpnie na Grzechotkach, paliwo nadal letnie, po wyjęciu z zamrażalki słoiczka z ropą bryłka lodu. Na trzecim chyba pogorszenie jakości, ponieważ konsystencja żelowa i skrystalizowała się parafina.
P.S przestrzegam przed tankowaniem na pierwszym cpnie na Grzechotkach, paliwo nadal letnie, po wyjęciu z zamrażalki słoiczka z ropą bryłka lodu. Na trzecim chyba pogorszenie jakości, ponieważ konsystencja żelowa i skrystalizowała się parafina.