niedziela, 15 stycznia 2012

Ruskie drogi

Przekraczając granicę w Grzechotkach i chcąc zatankować w Lukoilu mam do wyboru dwie drogi. Pierwsza ma długość ponad 20 kilometrów, częściowo wiedzie poniemiecką "betonówką", częściowo brukiem ale w większości asfaltem. To droga przez wieś Piatidorożnoje. Po drodze zdarzają się ładne widoki i podupadające stacje benzynowe. Druga droga przypomina odcinek specjalny rajdu Kormoran. Z ośmiu kilometrów długości tylko trzy są wyasfaltowane. Pełno dziur, w których po deszczu stoi woda. Miesiąc temu ichniejsi drogowcy zasypali dziury piachem i wyrównali spychaczem. Teraz ten piach w postaci błota ląduje na karoserii. Droga dla desperatów. Ponadto przeciwko wyborowi tej drugiej krótszej drogi przemawia coś jeszcze.
Któregoś dnia tam właśnie zatrzymał mnie pogranicznik (wyglądał jak dozorca w ciuchach z demobilu i kamizelce odblaskowej). Wysiadł w cywilnego wozu i wskazał mi pałką miejsce gdzie mam zatrzymać samochód. Obejrzał paszport, zapytał o cel podróży i poinformował, że w zasadzie można tą drogą jeździć ale nie wolno się zatrzymywać, lepiej będzie jeśli jednak będę używał wariantu numer jeden.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz