Pokazywanie postów oznaczonych etykietą węgiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą węgiel. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 grudnia 2013
Panie! A po węgiel w Mamonowie to jak jechać? Komiks
Na pytania w rodzaju: a, gdzie ten węgiel w Mamonowie? A, na odcinek specjalny to którędy? A, jak dojechać do Nowosiełowa, do "berlinki" i Grzechotek? Odpowiada sensacyjny komiks luźno oparty na faktach...
piątek, 2 listopada 2012
Węgiel nadal solą w oku
Ładna pogoda, jadę.
Jest dobrze, nie ma kolejek na wjazd, najwyżej pięć samochodów.
Za bramą na samej granicy rosyjsko-polskiej mała zmiana: pas lewy dla Rosjan, prawy dla nas. Stoją znaki, więc wszystko jasne, należy wybrać odpowiedni pas przed budką pograniczników ale jest też przerwa w barierze za budką.
Odcinek specjalny znów wyrównany, znów poszerzony, krzaki przy drodze wycięte. Szybko do Mamonowa i z powrotem z cichą nadzieją, że uda się wrócić za widnego...
Dziś znów wiozłem węgiel. Znów odprawiający na pasie celnik zażądał ode mnie dokumentu uprawniającego do importu tego dobra (!). Potem widocznie przypomniał sobie, że nie muszę pozwolenia na import posiadać wpadł na pomysł, że między bryłami mogę przemycać papierosy więc skierował mnie na kanał. Miałem szczęście bo czekałem na wjazd tylko około 10 minut. Znajomy nieznajomego wczoraj sterczał podobno 4 godziny a pod budynkiem kontroli szczegółowej utworzyła się kolejka na siedem samochodów. Dziś byłem sam.
Podobno istnieje w unijnych przepisach celnych paragraf, który mówi, że to celnik wybiera sposób kontroli. Dowiedziałem się o tym kiedy zapytałem czy nie szybciej byłoby prześwietlić samochód lub zatrudnić psa? Celnicy wybrali sposób najmniej dogodny dla mnie. Godzinę trwało zanim pozwolili mi odjechać. W międzyczasie dowiedziałem się, że przejście graniczne nie jest przygotowane do kontroli węgla przewożonego w wiadrach - kazali mi go wysypać prosto na podłogę, żadnego pojemnika lub brezentu, nic ("Nabrudzi się? Sprzątaczki posprzątają" - szacun!). Dowiedziałem się też, że powinienem poszukać pracy za granicą, celnicy potrafią znaleźć kontrabandę nawet w butli na gaz oraz, że pracujące dla celników psy nie jedzą Pedigree. Nie dowiedziałem natomiast się czy celnicy wolą kupować taniej? Zapytałem o to bo byli zdziwieni, że nie kupuję rosyjskiego węgla w Polsce po 700 złotych za tonę tylko w Rosji za mniej niż połowę tej ceny. Nie usłyszałem odpowiedzi, nie jestem telepatą. Aha i jeszcze jeden z panów celników objaśnił mi różnicę między robotą a pracą - niskich lotów żart więc go nie powtórzę.
Na koniec, ponieważ temat umarł śmiercią naturalną kiedy na powrót napełniłem wiaderka, zapytałem czy celnik nie byłby uprzejmy zajrzeć na blog i podać konkretnej i wiążącej informacji odnośnie możliwości wwozu węgla? Potraktował to jak żart, powiedział, że prawdopodobnie wkrótce zapomni o naszej rozmowie i mojej prośbie (szacun!!), więc nie spodziewam się aby zapytał przełożonych co zrobić z facetem, który wiezie 50 kilogramów węgla i jak to faktycznie jest z tą akcyzą? Założę się o browara że nie zobaczymy tu jego komentarza mówiącego to co wiem od dawna: co nie jest zabronione jest dozwolone a zakazu przywożenia węgla nie ma!
Podałem adres bloga i słowa kluczowe po jakich można na niego trafić przez Google, wtedy wtrącił się inny celnik, który zjawił się już po przeszukaniu mego samochodu. Powiedział, że on na takie głupie strony nie wchodzi. Zapytałem czemu uważa mój blog za głupi? na co odparł, że w ogóle go nie zna - szacun po raz trzeci!
Jak to jest, że ten sam temat muszę wałkować z naszymi urzędnikami cyklicznie? Jak to jest, że poddaje się kandydatów do Służby Celnej testom psychologicznym a regularnie trafiam na ludzi ograniczonych? Z jednym porozmawiasz jak z człowiekiem inny z tymi klapkami na oczach potraktuje Cię jak śmiecia?
Jest dobrze, nie ma kolejek na wjazd, najwyżej pięć samochodów.
Za bramą na samej granicy rosyjsko-polskiej mała zmiana: pas lewy dla Rosjan, prawy dla nas. Stoją znaki, więc wszystko jasne, należy wybrać odpowiedni pas przed budką pograniczników ale jest też przerwa w barierze za budką.
Odcinek specjalny znów wyrównany, znów poszerzony, krzaki przy drodze wycięte. Szybko do Mamonowa i z powrotem z cichą nadzieją, że uda się wrócić za widnego...
Dziś znów wiozłem węgiel. Znów odprawiający na pasie celnik zażądał ode mnie dokumentu uprawniającego do importu tego dobra (!). Potem widocznie przypomniał sobie, że nie muszę pozwolenia na import posiadać wpadł na pomysł, że między bryłami mogę przemycać papierosy więc skierował mnie na kanał. Miałem szczęście bo czekałem na wjazd tylko około 10 minut. Znajomy nieznajomego wczoraj sterczał podobno 4 godziny a pod budynkiem kontroli szczegółowej utworzyła się kolejka na siedem samochodów. Dziś byłem sam.
Podobno istnieje w unijnych przepisach celnych paragraf, który mówi, że to celnik wybiera sposób kontroli. Dowiedziałem się o tym kiedy zapytałem czy nie szybciej byłoby prześwietlić samochód lub zatrudnić psa? Celnicy wybrali sposób najmniej dogodny dla mnie. Godzinę trwało zanim pozwolili mi odjechać. W międzyczasie dowiedziałem się, że przejście graniczne nie jest przygotowane do kontroli węgla przewożonego w wiadrach - kazali mi go wysypać prosto na podłogę, żadnego pojemnika lub brezentu, nic ("Nabrudzi się? Sprzątaczki posprzątają" - szacun!). Dowiedziałem się też, że powinienem poszukać pracy za granicą, celnicy potrafią znaleźć kontrabandę nawet w butli na gaz oraz, że pracujące dla celników psy nie jedzą Pedigree. Nie dowiedziałem natomiast się czy celnicy wolą kupować taniej? Zapytałem o to bo byli zdziwieni, że nie kupuję rosyjskiego węgla w Polsce po 700 złotych za tonę tylko w Rosji za mniej niż połowę tej ceny. Nie usłyszałem odpowiedzi, nie jestem telepatą. Aha i jeszcze jeden z panów celników objaśnił mi różnicę między robotą a pracą - niskich lotów żart więc go nie powtórzę.
Na koniec, ponieważ temat umarł śmiercią naturalną kiedy na powrót napełniłem wiaderka, zapytałem czy celnik nie byłby uprzejmy zajrzeć na blog i podać konkretnej i wiążącej informacji odnośnie możliwości wwozu węgla? Potraktował to jak żart, powiedział, że prawdopodobnie wkrótce zapomni o naszej rozmowie i mojej prośbie (szacun!!), więc nie spodziewam się aby zapytał przełożonych co zrobić z facetem, który wiezie 50 kilogramów węgla i jak to faktycznie jest z tą akcyzą? Założę się o browara że nie zobaczymy tu jego komentarza mówiącego to co wiem od dawna: co nie jest zabronione jest dozwolone a zakazu przywożenia węgla nie ma!
Podałem adres bloga i słowa kluczowe po jakich można na niego trafić przez Google, wtedy wtrącił się inny celnik, który zjawił się już po przeszukaniu mego samochodu. Powiedział, że on na takie głupie strony nie wchodzi. Zapytałem czemu uważa mój blog za głupi? na co odparł, że w ogóle go nie zna - szacun po raz trzeci!
Jak to jest, że ten sam temat muszę wałkować z naszymi urzędnikami cyklicznie? Jak to jest, że poddaje się kandydatów do Służby Celnej testom psychologicznym a regularnie trafiam na ludzi ograniczonych? Z jednym porozmawiasz jak z człowiekiem inny z tymi klapkami na oczach potraktuje Cię jak śmiecia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)









