Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drogi w rosji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drogi w rosji. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 grudnia 2013
Panie! A po węgiel w Mamonowie to jak jechać? Komiks
Na pytania w rodzaju: a, gdzie ten węgiel w Mamonowie? A, na odcinek specjalny to którędy? A, jak dojechać do Nowosiełowa, do "berlinki" i Grzechotek? Odpowiada sensacyjny komiks luźno oparty na faktach...
środa, 12 grudnia 2012
Aktualizacje
W niedzielę w kolejce do rosyjskiej odprawy celnej na wjeździe usłyszałem jak jeden z podróżnych mówił o odcinku specjalnym. Że droga kiepska, że GAJe... szczególnie ta druga informacja tak mnie rozbawiła, że znając już z autopsji stan nawierzchni postanowiłem właśnie tamtędy pojechać. Rosyjskiej drogówki nigdy tam nie spotkałem.
I co? Droga kiepska od lasu do mostka - wertepy, że idź stąd i nie wracaj ale śnieg ładnie ubity i posypany piachem, czyli da się przejechać. A przed samym Mamonowem droga zagrodzona szlabanem i czterech pograniczników w kałachami na ramionach. Widoczni z daleka dzięki odblaskowym kamizelkom tylko, że nijak ich wyminąć a kiedy już powiedziało się "a" to zawracać im przed nosem nie wypada :) Mówię więc "b", czyli "zdrastie".
Starszyna przejrzał paszport, zapytał dokąd i w jakim celu jadę? Kiedy do Rosji wjechałem? Żadnych połajanek, dziadowania o łapówkę... Chłopaki szlaban obrócili, zapytałem jeszcze tylko czy mogę tą samą drogą wracać i już mnie nie było. Wracać można, więc wróciłem i pomachałem "riebiatam" na pożegnanie.
Odcinek specjalny nadal bezpieczny byle nie rozpędzać się między mostkiem a lasem.
Wczoraj zanotowałem nieco cen i zamieściłem aktualizacje. Ceny alkoholi w bezcłowym, karmeLove przekąski z ziaren, częściowo paliwa
I co? Droga kiepska od lasu do mostka - wertepy, że idź stąd i nie wracaj ale śnieg ładnie ubity i posypany piachem, czyli da się przejechać. A przed samym Mamonowem droga zagrodzona szlabanem i czterech pograniczników w kałachami na ramionach. Widoczni z daleka dzięki odblaskowym kamizelkom tylko, że nijak ich wyminąć a kiedy już powiedziało się "a" to zawracać im przed nosem nie wypada :) Mówię więc "b", czyli "zdrastie".
Starszyna przejrzał paszport, zapytał dokąd i w jakim celu jadę? Kiedy do Rosji wjechałem? Żadnych połajanek, dziadowania o łapówkę... Chłopaki szlaban obrócili, zapytałem jeszcze tylko czy mogę tą samą drogą wracać i już mnie nie było. Wracać można, więc wróciłem i pomachałem "riebiatam" na pożegnanie.
Odcinek specjalny nadal bezpieczny byle nie rozpędzać się między mostkiem a lasem.
Wczoraj zanotowałem nieco cen i zamieściłem aktualizacje. Ceny alkoholi w bezcłowym, karmeLove przekąski z ziaren, częściowo paliwa
piątek, 2 listopada 2012
Węgiel nadal solą w oku
Ładna pogoda, jadę.
Jest dobrze, nie ma kolejek na wjazd, najwyżej pięć samochodów.
Za bramą na samej granicy rosyjsko-polskiej mała zmiana: pas lewy dla Rosjan, prawy dla nas. Stoją znaki, więc wszystko jasne, należy wybrać odpowiedni pas przed budką pograniczników ale jest też przerwa w barierze za budką.
Odcinek specjalny znów wyrównany, znów poszerzony, krzaki przy drodze wycięte. Szybko do Mamonowa i z powrotem z cichą nadzieją, że uda się wrócić za widnego...
Dziś znów wiozłem węgiel. Znów odprawiający na pasie celnik zażądał ode mnie dokumentu uprawniającego do importu tego dobra (!). Potem widocznie przypomniał sobie, że nie muszę pozwolenia na import posiadać wpadł na pomysł, że między bryłami mogę przemycać papierosy więc skierował mnie na kanał. Miałem szczęście bo czekałem na wjazd tylko około 10 minut. Znajomy nieznajomego wczoraj sterczał podobno 4 godziny a pod budynkiem kontroli szczegółowej utworzyła się kolejka na siedem samochodów. Dziś byłem sam.
Podobno istnieje w unijnych przepisach celnych paragraf, który mówi, że to celnik wybiera sposób kontroli. Dowiedziałem się o tym kiedy zapytałem czy nie szybciej byłoby prześwietlić samochód lub zatrudnić psa? Celnicy wybrali sposób najmniej dogodny dla mnie. Godzinę trwało zanim pozwolili mi odjechać. W międzyczasie dowiedziałem się, że przejście graniczne nie jest przygotowane do kontroli węgla przewożonego w wiadrach - kazali mi go wysypać prosto na podłogę, żadnego pojemnika lub brezentu, nic ("Nabrudzi się? Sprzątaczki posprzątają" - szacun!). Dowiedziałem się też, że powinienem poszukać pracy za granicą, celnicy potrafią znaleźć kontrabandę nawet w butli na gaz oraz, że pracujące dla celników psy nie jedzą Pedigree. Nie dowiedziałem natomiast się czy celnicy wolą kupować taniej? Zapytałem o to bo byli zdziwieni, że nie kupuję rosyjskiego węgla w Polsce po 700 złotych za tonę tylko w Rosji za mniej niż połowę tej ceny. Nie usłyszałem odpowiedzi, nie jestem telepatą. Aha i jeszcze jeden z panów celników objaśnił mi różnicę między robotą a pracą - niskich lotów żart więc go nie powtórzę.
Na koniec, ponieważ temat umarł śmiercią naturalną kiedy na powrót napełniłem wiaderka, zapytałem czy celnik nie byłby uprzejmy zajrzeć na blog i podać konkretnej i wiążącej informacji odnośnie możliwości wwozu węgla? Potraktował to jak żart, powiedział, że prawdopodobnie wkrótce zapomni o naszej rozmowie i mojej prośbie (szacun!!), więc nie spodziewam się aby zapytał przełożonych co zrobić z facetem, który wiezie 50 kilogramów węgla i jak to faktycznie jest z tą akcyzą? Założę się o browara że nie zobaczymy tu jego komentarza mówiącego to co wiem od dawna: co nie jest zabronione jest dozwolone a zakazu przywożenia węgla nie ma!
Podałem adres bloga i słowa kluczowe po jakich można na niego trafić przez Google, wtedy wtrącił się inny celnik, który zjawił się już po przeszukaniu mego samochodu. Powiedział, że on na takie głupie strony nie wchodzi. Zapytałem czemu uważa mój blog za głupi? na co odparł, że w ogóle go nie zna - szacun po raz trzeci!
Jak to jest, że ten sam temat muszę wałkować z naszymi urzędnikami cyklicznie? Jak to jest, że poddaje się kandydatów do Służby Celnej testom psychologicznym a regularnie trafiam na ludzi ograniczonych? Z jednym porozmawiasz jak z człowiekiem inny z tymi klapkami na oczach potraktuje Cię jak śmiecia?
Jest dobrze, nie ma kolejek na wjazd, najwyżej pięć samochodów.
Za bramą na samej granicy rosyjsko-polskiej mała zmiana: pas lewy dla Rosjan, prawy dla nas. Stoją znaki, więc wszystko jasne, należy wybrać odpowiedni pas przed budką pograniczników ale jest też przerwa w barierze za budką.
Odcinek specjalny znów wyrównany, znów poszerzony, krzaki przy drodze wycięte. Szybko do Mamonowa i z powrotem z cichą nadzieją, że uda się wrócić za widnego...
Dziś znów wiozłem węgiel. Znów odprawiający na pasie celnik zażądał ode mnie dokumentu uprawniającego do importu tego dobra (!). Potem widocznie przypomniał sobie, że nie muszę pozwolenia na import posiadać wpadł na pomysł, że między bryłami mogę przemycać papierosy więc skierował mnie na kanał. Miałem szczęście bo czekałem na wjazd tylko około 10 minut. Znajomy nieznajomego wczoraj sterczał podobno 4 godziny a pod budynkiem kontroli szczegółowej utworzyła się kolejka na siedem samochodów. Dziś byłem sam.
Podobno istnieje w unijnych przepisach celnych paragraf, który mówi, że to celnik wybiera sposób kontroli. Dowiedziałem się o tym kiedy zapytałem czy nie szybciej byłoby prześwietlić samochód lub zatrudnić psa? Celnicy wybrali sposób najmniej dogodny dla mnie. Godzinę trwało zanim pozwolili mi odjechać. W międzyczasie dowiedziałem się, że przejście graniczne nie jest przygotowane do kontroli węgla przewożonego w wiadrach - kazali mi go wysypać prosto na podłogę, żadnego pojemnika lub brezentu, nic ("Nabrudzi się? Sprzątaczki posprzątają" - szacun!). Dowiedziałem się też, że powinienem poszukać pracy za granicą, celnicy potrafią znaleźć kontrabandę nawet w butli na gaz oraz, że pracujące dla celników psy nie jedzą Pedigree. Nie dowiedziałem natomiast się czy celnicy wolą kupować taniej? Zapytałem o to bo byli zdziwieni, że nie kupuję rosyjskiego węgla w Polsce po 700 złotych za tonę tylko w Rosji za mniej niż połowę tej ceny. Nie usłyszałem odpowiedzi, nie jestem telepatą. Aha i jeszcze jeden z panów celników objaśnił mi różnicę między robotą a pracą - niskich lotów żart więc go nie powtórzę.
Na koniec, ponieważ temat umarł śmiercią naturalną kiedy na powrót napełniłem wiaderka, zapytałem czy celnik nie byłby uprzejmy zajrzeć na blog i podać konkretnej i wiążącej informacji odnośnie możliwości wwozu węgla? Potraktował to jak żart, powiedział, że prawdopodobnie wkrótce zapomni o naszej rozmowie i mojej prośbie (szacun!!), więc nie spodziewam się aby zapytał przełożonych co zrobić z facetem, który wiezie 50 kilogramów węgla i jak to faktycznie jest z tą akcyzą? Założę się o browara że nie zobaczymy tu jego komentarza mówiącego to co wiem od dawna: co nie jest zabronione jest dozwolone a zakazu przywożenia węgla nie ma!
Podałem adres bloga i słowa kluczowe po jakich można na niego trafić przez Google, wtedy wtrącił się inny celnik, który zjawił się już po przeszukaniu mego samochodu. Powiedział, że on na takie głupie strony nie wchodzi. Zapytałem czemu uważa mój blog za głupi? na co odparł, że w ogóle go nie zna - szacun po raz trzeci!
Jak to jest, że ten sam temat muszę wałkować z naszymi urzędnikami cyklicznie? Jak to jest, że poddaje się kandydatów do Służby Celnej testom psychologicznym a regularnie trafiam na ludzi ograniczonych? Z jednym porozmawiasz jak z człowiekiem inny z tymi klapkami na oczach potraktuje Cię jak śmiecia?
środa, 7 marca 2012
Prazdnik
Jak mnie poinformowała pewna Rosjanka, trwa obecnie czterodniowe święto u Moskali. Aż do weekendu. Urzędy i banki nie pracują, pracują za to sklepy, bo wódka musi być. Wybory wygrał Putin i będzie carem przez następne sześć lat co nie podoba się mojej rozmówczyni. Sceptycznie odniosła się do wyników, 60% wyborców za Wołodią? Nie do wiary...
Może też w związku z czterodniowym świętem w Mamonowie pojawiło się więcej radiowozów. Naliczyłem dwa w drodze z rogatek miasta do Lukoila. Wróciłem na Grzechotki odcinkiem specjalnym aby nie kusić losu. Przymrozek ściął kałuże, błoto w większości także zastygło, stan drogi w efekcie nieco się poprawił.
Kolejka przed bramą nieduża, kilkanaście samochodów, odprawa po stronie rosyjskiej dość sprawna - na trzech pasach ale w dwóch okienkach. Za to po polskiej stronie po 20 samochodów na każdym pasie. Pięć godzin łącznie - na wjeździe do Rosji też odstałem dwie godziny - stania w kolejkach. Za to odprawa błyskawiczna. Na tej zmianie znów inna forma odprawy - najpierw okienko pograniczników, potem z dokumentami do celnika, który wyszedł na pas. Chyba minie trochę czasu nim procedura zostanie ujednolicona
Może też w związku z czterodniowym świętem w Mamonowie pojawiło się więcej radiowozów. Naliczyłem dwa w drodze z rogatek miasta do Lukoila. Wróciłem na Grzechotki odcinkiem specjalnym aby nie kusić losu. Przymrozek ściął kałuże, błoto w większości także zastygło, stan drogi w efekcie nieco się poprawił.
Kolejka przed bramą nieduża, kilkanaście samochodów, odprawa po stronie rosyjskiej dość sprawna - na trzech pasach ale w dwóch okienkach. Za to po polskiej stronie po 20 samochodów na każdym pasie. Pięć godzin łącznie - na wjeździe do Rosji też odstałem dwie godziny - stania w kolejkach. Za to odprawa błyskawiczna. Na tej zmianie znów inna forma odprawy - najpierw okienko pograniczników, potem z dokumentami do celnika, który wyszedł na pas. Chyba minie trochę czasu nim procedura zostanie ujednolicona
czwartek, 2 lutego 2012
Zima, minus piętnaście stopni...
W baku niewiele paliwa, na drogach sucho i mróz. Postanowiłem sprawdzić czy skrót do Mamonowa jest przejezdny? Jest przejezdny ale to nadal droga dla desperatów. Kałuże pozamarzały, piaszczysta "plaża" znikła pod śniegiem, jedyny piach teraz to ten, który wysypali drogowcy. W ubitym śniegu koleiny i dziury. Wertepy, chyba nawet gorsze niż jesienią. Wróciłem asfaltową szosą przez Piatidorożnoje.
Szosa z Mamonowa jest równa jak stół, szeroka i idealnie prosta. Tak, przynajmniej wygląda do Piatidożnych, gdzie zastępuje ją wiejska brukowana ulica. Stan szosy zachęca do szybkiej jazdy ale na tym odcinku lepiej uważać. W całym Obwodzie Kaliningradzkim obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 w terenie niezabudowanym i do 40 w zabudowanym, no a szosę z "zachodnich wrót Rosji" - czyli Mamonowa do Kaliningradu często patrolują radiowozy tutejszej drogówki.
W Piatidorożnych skręcam w prawo, w lokalną i miejscami gorzej utrzymaną drogę, która w miejscowości Nowosiełowo łączy się z "berlinką".
Przed rosyjskim szlabanem nie ma kolejki, pogranicznik, już po raz drugi z kolei nawet nie wziął paszportu do ręki. Boi się wziąć "dolę". Wczoraj po przejściu kręciła się policja i więcej celników niż zwykle, jakieś kontrole, czy co? Celnik w budzie bierze nadal...
Szosa z Mamonowa jest równa jak stół, szeroka i idealnie prosta. Tak, przynajmniej wygląda do Piatidożnych, gdzie zastępuje ją wiejska brukowana ulica. Stan szosy zachęca do szybkiej jazdy ale na tym odcinku lepiej uważać. W całym Obwodzie Kaliningradzkim obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 w terenie niezabudowanym i do 40 w zabudowanym, no a szosę z "zachodnich wrót Rosji" - czyli Mamonowa do Kaliningradu często patrolują radiowozy tutejszej drogówki.
W Piatidorożnych skręcam w prawo, w lokalną i miejscami gorzej utrzymaną drogę, która w miejscowości Nowosiełowo łączy się z "berlinką".
Przed rosyjskim szlabanem nie ma kolejki, pogranicznik, już po raz drugi z kolei nawet nie wziął paszportu do ręki. Boi się wziąć "dolę". Wczoraj po przejściu kręciła się policja i więcej celników niż zwykle, jakieś kontrole, czy co? Celnik w budzie bierze nadal...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









